Technologia blockchain, a także wszelkie aspekty związane z tokenizacją znajdują obecnie zastosowanie w wielu dziedzinach. Dotyczy to przede wszystkim gospodarki, jednak blockchain i tokeny wykorzystywane są również w administracji rządowej. Niejednokrotnie systemy oparte o łańcuch bloków okazują się bardziej skuteczne w przypadku np. rozliczeń podatkowych. Cyfryzacja to ogromny krok naprzód. W efekcie dlaczego by nie zadać sobie pytania: jeśli blockchain i OZE mogą okazać się bardzo dobrym rozwiązaniem, to czemu nie wykorzystać podobnych założeń w przypadku energetyki jądrowej? 

 

Okazuje się, że naukowcy rozważają takie wątpliwości od lat. Efektem jest raport zatytułowany “Blockchain w rozbrojeniu jądrowym i weryfikacji kontroli zbrojeń” (ang. Blockchain in Nuclear Disarmament and Arms Control Verification). W świetle najnowszych badań przeprowadzonych przez King’s College London, blockchain i tokeny mogą okazać się rozwiązaniem na skalę światową w kontekście bezpieczeństwa jądrowego. Co na ten temat twierdzi jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Wielkiej Brytanii? Dlaczego rozproszony rynek energetyczny jest krokiem w stronę przyszłości? Tego dowiesz się właśnie w tym artykule!

Blockchain pod kątem energetyki jądrowej

We wspomnianym raporcie King’s College London poświęcił bardzo dużo uwagi kwestiom związanym z optymalizacją bezpieczeństwa, jak i efektywności. W odniesieniu do blockchainu w raporcie skupiono się wokół technologii rozproszonego rejestru (DLT). Decentralizacja umożliwia zabezpieczenie danych związanych z konkretnym obiektem. Natomiast energetyka jądrowa wymaga precyzyjnej diagnostyki oraz prowadzenia rejestrów związanych z całkowitą ilością materiału radioaktywnego, jego zużycia, a także stopnia eksploatacji. Dane na ten temat stanowią bardzo duże zagrożenie z perspektywy m.in. terrorystycznej. Wymagają zachowania najwyższego stopnia poufności, a tym samym bezpieczeństwa. DLT pozwala zapisywać informacje w publicznym łańcuchu bloków. Dzięki temu wykluczona zostaje manipulacja danymi. Jednak w tym aspekcie pod pewnym znakiem zapytania staje to, że stają się one w ten sposób publiczne, co jest charakterystyczne dla blockchain.

Co na ten temat sądzi King’s College London?

W świetle przeprowadzonych badań ochrona danych skupia się na dostępie ze strony wyłącznie zawężonej grupy odbiorców. Informacje zapisywane w łańcuchu bloków nie byłyby więc w żaden sposób publiczne. W tym aspekcie blockchain i tokeny działałaby na systemie, który byłby widoczny wyłącznie dla zamkniętego grona podmiotów. Dane pozwalają bowiem namierzyć lokalizację odpadów jądrowych, a także ich ilości. Bezpieczeństwo wymaga więc zapewnienia tajności najwrażliwszych danych. To natomiast wymaga zastosowania wyłącznie sprawdzonych narzędzi. DTL działałby więc nadal jako rozproszona baza danych, jednak nie publicznie, a w ramach prywatnej platformy. W ten sposób rozwiązanie stanowi doskonałą alternatywę dla jednostek podporządkowanych, scentralizowanych, a przez to obarczonych ryzykiem włamania.

Blockchain, energetyka i OZE

Obecny kształt rynku energetycznego nie sprzyja rozwojowi energetyki rozproszonej. Działalności skupiające się na małych źródłach OZE stanowią bowiem całkowitą opozycję dla większych spółek opierających się przede wszystkim na wytwarzaniu scentralizowanym. Jednak w tym kontekście technologia blockchain stanowi w pewnym sensie przełom. Tokeny i tokenizacja działalności umożliwiają bowiem wdrożenie zupełnie nowego systemu rozliczeń transakcji, który również jest rozproszony i staje tym samym w opozycji do firm wykorzystujących wyłącznie centralne jednostki nadzorujące. Dla przykładu końcem 2017 roku europejskie koncerny energetyczne E.ON i Enel zatwierdziły pierwszą transakcję poprzez łańcuch bloków, a tym samym zapoczątkowały rewolucję na rynku energetycznym. Blockchain i OZE to obecnie jeden z ciekawszych kierunków dla początkujących startupów, a także ambitnych inwestorów z nowoczesnym spojrzeniem na biznes. Blockchain pozwala bowiem na zawieranie transakcji bez żadnego pośrednika. W ten sposób zdecydowanie ograniczone zostają koszty. Ponadto dużą zaletą jest to, że cała procedura jest kwestią wyłącznie kilku chwil. Bez dodatkowych stron transakcji, klient korzystający z energii danego dostawcy, otrzymuje ją po niższych stawkach. 

Dlaczego blockchain jest korzystny nie tylko dla dystrybutora?

Z tego względu, że na modernizacji zyskuje klient końcowy. Jedynym poszkodowanym pozostaje pośrednik. Zdecentralizowany model sprzedaży energii w ramach sieci peer-to-peer stanowi fundament pod nową praktykę handlu energią na terenie kontynentu. Stanowi to bardzo dużą szansę dla inwestorów w sektorze odnawialnych źródeł energii. Od 2017 roku zanotowano bardzo duże zainteresowanie w branży energetycznej pod kątem elektrowni OZE, których potencjał nie przekracza np. 2 GW. Decentralizacja rynku energii niesie za sobą niższe ceny dla klientów, a tym samym może stanowić podwaliny pod całkowicie inną przyszłość na rynku.